Pisali o nas: miesięcznik "Pochodnia"- lipiec 2002
Listy do redakcji
"Razem na Szlaku"
Listy napływające ostatnio do redakcji najlepiej świadczą o tym, że
nastało lato. Nasi Czytelnicy korzystają z niego w pełni, pławiąc się w
słońcu na morskiej plaży czy też wędrując po przepięknych turystycznych
szlakach. A swoimi wrażeniami chętnie dzielą się z innymi, o czym świadczą
poniższe korespondencje. Oto co pisze Lidia Piechowicz:
"Nazwa naszego klubu w pełni oddaje klimat, jaki staramy się stworzyć
w czasie jednodniowych lub kilkudniowych pieszych wędrówek po najpiękniejszych
regionach Polski i Wielkopolski, my, tzn. członkowie Wielkopolskiego Klubu
Turystycznego Niewidomych i Słabo Widzących "Razem na Szlaku".
Jedną sobotę w miesiącu zwykle spędzamy na turystycznym szlaku w czasie
wspólnych wycieczek po zielonych terenach wokół Poznania. Prawie pięć lat
temu przemierzaliśmy bieszczadzkie połoniny, potem sudeckie szlaki wokół
Szklarskiej Poręby i Międzygórza, a w ubiegłym roku wędrowaliśmy po urokliwych
szlakach wokół Muszyny i Krynicy. Teraz, gdy być może czytać będziecie
te słowa, przemierzamy Babiogórski Park Narodowy, bo "w szelest liści i
szum strumieni chcemy się wsłuchać".
Chrzest bojowy przeszliśmy w Bieszczadach, gdzie przez czternaście
dni deszcz zlewał nas do suchej nitki, a pamiątkę po bieszczadzkim błocie
na spodniach niektórzy do dziś mają. I nic tu nie pomógł żaden reklamowany
proszek. Większość z nas próbę tę zniosła dzielnie. Pewnie i tam w niebiosach
doceniono naszą determinację, samozaparcie i odwagę, bo odnosimy wrażenie,
że teraz patrzą tam na nas łaskawszym okiem i często chociaż z rana niebo
straszy nas niepogodą, to jednak lać zaczyna, gdy jesteśmy już pod dachem.
Każdy wyjazd łączy się z jakąś na pierwszy rzut oka groźną niespodzianką,
ale wszystko kończy się dobrze. W Muszynie, kiedy po całodziennej wędrówce
znaleźliśmy się w domu, zaczęło lać, a droga, którą godzinę wcześniej schodziliśmy,
zamieniła się w rwącą rzekę. Wszystko więc wskazywało na to, że ze spływu
Dunajcem będą nici, bo bardzo narozrabiał w ubiegłym roku ten "Harnaś Podhala".
Ale kiedy nadszedł termin naszej wycieczki, uspokoił się i flisacy wypłynęli
na rzekę. Wrażenia były niezapomniane.
Nowy Rok witaliśmy w Międzygórzu, które robiło wrażenie wielkiego ogrodu
bajek, wszystko tam przystrojone było białą szatą. A chociaż cały kraj
walczył ze śniegiem, nam wędrówki w śnieżnych tunelach sprawiały wiele
radości. W innych okolicznościach śnieg nie byłby lubiany przez niewidomych,
bo utrudnia samodzielne poruszanie się.
Tylko zapaleńcy potrafią jechać dziesięć godzin pociągiem, by drugie
dziesięć spędzić nad morzem, wędrując plażą z Ustronia do Kołobrzegu i
nocą wracać do Poznania. Takich prawdziwych miłośników pieszych wędrówek
jest w naszym klubie około pięćdziesięciu, a cały klub liczy około stu
członków i liczba ta ciągle się zmienia. Klub ma charakter integracyjny,
może do niego należeć każdy, komu piesze wycieczki sprawiają choć trochę
przyjemności. Każdy niewidomy klubowicz lub sympatyk zawsze w czasie wędrówki
może liczyć na towarzystwo i życzliwą pomoc widzących przyjaciół, często
również inwalidów, chociaż z innymi niż nasze problemami zdrowotnymi.
Zachęcamy wszystkich niewidomych, którzy nogi mają zdrowe, do takiej
właśnie formy spędzania wolnego czasu, bo jest ona chyba najbardziej dostępna
dla naszych fizycznych i, co chyba też jest ważne w obecnej sytuacji -
finansowych możliwości. Za przysłowiowy grosik miło można spędzić wolny
czas."
|

Strona
główna
|
Wielkopolski
Turystyczny Klub Niewidomych i Słabowidzących "Razem
na szlaku"
|
Ó Copyright by CyjSoftware in CyjLandia 1998 - 2006