"Nasi" u Raczyńskich

"Niżej podpisany, przejęty chęcią ułatwienia każdemu środków nabywania nauk i wiadomości, zakłada w Poznaniu, w miejscu swego urodzenia, bibliotekę publiczną, którą wraz z domem, w tym celu przy ulicy Wilhelma (...) wystawionym, ze wszystkimi w nim znajdującymi się obecnie książkami oraz funduszami na uposażenie jej przeznaczonymi, temuż miastu, tytułem własności, w wieczne nadaje posiadanie".

Tymi słowy, zapisanymi 175 lat temu w paragrafie 1. statutu fundacyjnego, Edward hrabia Raczyński powołał do życia instytucję, która do dziś przetrwała i ma przed sobą dalsze perspektywy rozwoju. I co się godzi odnotować, jest najstarszą publiczną biblioteką. Nazwę "Biblioteka Raczyńskich" nadał jej sam fundator, zastrzegając, by nosiła ją na "wieczne czasy". Charakterystyczny gmach stał się jednym z symboli Poznania, a wysokiej wartości zbiory narodowego i europejskiego piśmiennictwa usytuowały tę placówkę w gronie najważniejszych polskich książnic. Każda z przeżywanych przez bibliotekę epok dziejowych (okres zaborów, II Rzeczpospolita, okupacja hitlerowska, Polska Ludowa, czasy obecne) odcisnęła na niej swoje niezatarte piętno, stwarzając swoiste warunki egzystencji i stawiając przed nią różne zadania. Podstawowa wszakże zasada, ujęta przez Edwarda Raczyńskiego w jej statucie, aby "każdy bez różnicy osób w dniach i godzinach oznaczonych miał prawo z niej korzystać", pozostawała - z wyjątkiem lat okupacji niemieckiej - niezmienna. Ufundowana przez wielkopolskiego arystokratę książnica stała się instytucją na wskroś demokratyczną.

Z biegiem lat Biblioteka Raczyńskich wzbogacała i doskonaliła swoją działalność, zgodnie z wymogami czasów i oczekiwaniami czytelników. Współcześnie - łączy harmonijnie bogatą tradycję z nowoczesnością. Służy zarówno tym, którzy podążają drogą prowadzącą do globalnego społeczeństwa informacyjnego, jak i tym, którzy z rozmaitych przyczyn nigdy na tę drogę nie wkroczą.

W czasie swego niezbyt długiego, acz pracowitego życia, (1786-1845) Edward hr. Raczyński podejmował wiele inicjatyw społecznych, lecz biblioteka zajmowała w nich miejsce poczesne, bowiem była jego ukochanym dzieckiem i był jej wierny do końca swoich dni. W 1816 roku Edward Raczyński podjął starania o zakup odpowiedniej parceli. Pertraktacje z ówczesnymi władzami miasta trwały cztery lata, z pomyślnym finałem dla mecenasa - otrzymał parcelę o powierzchni 2320 m2;. W 1820 roku przedstawił projekt mającego powstać gmachu. Projekt został opracowany w Rzymie, a inspiracją dla architektów - zgodnie z wolą zleceniodawcy - była wschodnia fasada Luwru. Budowę rozpoczęto w 1822 roku, a zakończono w 1829.

Warto wspomnieć, że w pertraktacjach z władzami fundator utrzymywał, iż buduje pałac dla siebie, lękając się zapewne, że podanie prawdziwego przeznaczenia gmachu mogłoby napotkać opór. Pierwszym, który zdradził prawdziwy zamiar Raczyńskiego, był wybitny niemiecki poeta Heinrich Heine, goszczący w Poznaniu latem 1822 roku. W swoich wspomnieniach umieścił on krótką notkę na temat planowanego zamierzenia.

Edward Raczyński przez wiele lat był związany z warszawskim środowiskiem naukowo-literackim, zatem znana mu była wcześniejsza inicjatywa Biblioteki Załuskich. Może tu należy szukać myśli początkowej? W okresie późniejszym sprawa biblioteki była kilkakrotnie przedmiotem obrad Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a nawet, na prośbę Wielkopolanina, Samuel Bogumił Linde i Joachim Lelewel zostali zobowiązani do zajęcia się jej organizacją.

Warto pamiętać, że pomysł biblioteki nie jest jedyną inicjatywą fundatora "na polu książki". Ponieważ, o czym niewielu pamięta, Raczyński parał się również twórczością literacką, a początek jego działalności wydawniczej zbiega się z budową gmachu w Poznaniu. Interesująco wypada porównanie działalności wydawniczej i bibliotekarskiej. Obydwie inicjatywy prowadził do końca życia, ale jeśli ta pierwsza ewoluowała, to druga otrzymała już na początku kształt skończony w postaci gmachu i statutu. Dzieła, które hr. Edward wydawał, były przeznaczone dla wąskiego kręgu odbiorców, dodatkowo często luksusowe, a co za tym idzie - kosztowne.

Wybudowanie gmachu, jednego z największych i najpiękniejszych w ówczesnym Poznaniu, było zaledwie tylko początkiem długoletniej owocnej pracy donatora na tym polu. Potrzebny był księgozbiór i zapewnienie podstaw prawnych i finansowych, by instytucja mogła zaistnieć i sprawnie funkcjonować przez następne lata. Darczyńca osobiście ułożył i własnoręcznie spisał statut biblioteki, w którym starał się zabezpieczyć stan finansowy, utrzymać niezależność i polski charakter instytucji. Część tych założeń jest aktualna do dziś, źródła finansowe przetrwały do końca zaborów, część szybko się zdeaktualizowała z przyczyn politycznych, niezależnie i nie do przewidzenia w tamtym czasie. Statut podpisał Raczyński 22 lutego 1829 r., król pruski zatwierdził go 24 stycznia 1830 r., uwalniając bibliotekę od podatków i opłat stemplowych oraz przyznając prawo egzemplarza obowiązkowego z terenu Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Statut składa się z pięciu działów, dzielących się na 58 paragrafów. Oto niektóre z nich:

Założenie i uposażenie biblioteki. - Biblioteka ma się nazywać Biblioteką Raczyńskich - taki ma być napis w języku polskim na gmachu. Szczegółowo określił źródła utrzymania, które sam zrealizował. Zachęcał także prywatne osoby do ofiarowywania książek: "kto ofiaruje więcej niż tysiąc książek, ma być uhonorowany portretem w czytelni" - pisał.

Kuratorya, czyli zwierzchność biblioteki. - Fundator zadbał, by była to instytucja polska, dlatego było tak ważne, kto będzie sprawował nad nią pieczę. Toteż nie przekazał jej bezpośrednio swemu ukochanemu miastu Poznaniowi. W skład Kuratoryi, zarządzającej biblioteką, wchodziły najważniejsze osoby Wielkiego Księstwa oraz dodatkowo założyciel, jego brat i ich następcy. Dzięki temu biblioteka zyskiwała prestiż, bo przecież część stanowisk piastowali Polacy.

Porządek bibliotece przypisany. - Biblioteka ma być otwarta codziennie, prócz niedziel, dni świątecznych i ferii szkolnych, od godziny 17 do 20. Książki tylko do korzystania na miejscu.

Budżet biblioteki. - Fundator dokonał szczegółowego rozpisania budżetu. Ukierunkował zakup książek, które bezpośrednio interesowałyby mieszkańców Wielkiego Księstwa. Księgozbiór liczył wówczas ok. 17 tys. woluminów. Pochodził przede wszystkim ze zbiorów rodzinnych. Był uzupełniany przez cały czas nowymi nabytkami pochodzącymi z kraju, ale i z zagranicy. Na początku istnienia biblioteki hojnie wspomagali ją różni darczyńcy. Pierwszą, dając dobry przykład, była żona mecenasa, Konstancja, która ofiarowała 1680 woluminów, zakupionych wcześniej od Juliana Ursyna Niemcewicza.

Zainteresowanie czytelników było ogromne, szczególnie młodzieży szkolnej. Nawet 40 krzeseł w czytelni było za mało! - odnotowuje ówczesna prasa poznańska.

"Filia nr 66" - taką oficjalną nazwę nosi poznańska Biblioteka Książki Mówionej dla Niewidomych i Słabo Widzących, założona w 1990 r. przy Bibliotece Raczyńskich. Pierwotnie działała w bardziej niż skromnych warunkach. Trzeba było być naprawdę dobrze zrehabilitowanym, by pokonać liczne bramy i zakamarki, a ponadto kręcone, rozpadające się schody, żeby dotrzeć do ciasnego, pachnącego stęchlizną pomieszczenia. W dniu 6 maja br. Filia uroczyście otworzyła swoje nowe podwoje w bardzo szacownym sąsiedztwie Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, usytuowanego w centrum miasta przy ul. Mielżyńskiego 27/29. Bo też Biblioteka Książki Mówionej liczy ponad 4000 pozycji nagranych na ponad 50 tys. kaset. Oficjalnie należy do niej 1100 czytelników. Oficjalnie, ponieważ wypożyczane książki czytane są nie tylko przez wypożyczających, lecz także przez tzw. "cichych czytelników", ich bliskich. "Pani na Filii", Małgorzata Śmigielska, zatrudniona od 1995 roku, z dumą pokazuje swoje włości: pracownia audiowizualna, wyposażona w autolektora, powiększalnik, komputer i wieżę audio, jest w stanie organizacji; przestronny magazyn, czytelnia i punkt wypożyczania.
Można tu robić spotkania miłośników książek - i takowe zostały zainicjowane jako "Herbatki u Małgorzatki". I nie jest to hasło bez pokrycia, ponieważ w przestronnej kuchence herbatkę można zaparzyć. Aby wydłużyć godziny pracy biblioteki, pani Małgosia zostanie wsparta fachową siłą w osobie pani Alicji i zaowocuje to cyklem spotkań "Delicje Alicji". Nie trzeba dodawać, że owe delicje to ciekawe nabytki książkowe. Oprócz kaset można w bibliotece znaleźć książki brajlowskie, prasę poświęconą niepełnosprawnym, a także interesujące ulotki i periodyki. Pani Małgosia zna nie tylko użytkowników, ale ich preferencje czytelnicze. Można poprosić o zatrzymanie jakiejś książki, która właśnie jest w czytaniu. Pani Gosia na pewno zadzwoni i powiadomi, że książka wróciła z obiegu. Natomiast czytelnicy chętnie wspierają swoją "Filię 66" datkami pieniężnymi, służącymi zakupom nowych pozycji.

Niezależnie od tego, że "Filia 66" jest swego rodzaju ośrodkiem informacji i wizyt towarzyskich hobbystów, w Bibliotece Książki Mówionej od lat odbywają się poglądowe lekcje na temat specyfiki czytania inwalidów wzroku. Dzieci i młodzież poznaje pismo Braille'a oraz bezwzrokowe techniki pracy.

Niewidomi otrzymali naprawdę piękny literacki azyl. Jasne pomieszczenia, pełno zieleni, gustowne grafiki i wyposażenie. A wszystko to opromienione życzliwością i uśmiechem Gosi, której profesjonalizm i zaangażowanie zostało docenione, ponieważ na bardzo uroczystym spotkaniu z okazji 175. rocznicy powstania poznańskiej książnicy otrzymała odznakę Zasłużonego Pracownika Kultury, a niewidomi mieli okazję zrobić Gosi zasłużony gorący aplauz.

Pochodnia nr 6/2004


 

Logo klubu Razem na szlaku

Strona główna

Wielkopolski Turystyczny Klub
Niewidomych i Słabowidz+cych
"Razem na szlaku"


Ó Copyright by CyjSoftware in CyjLandia 1998 - 2006